To ostatnie wykańczanie robótek nie uważam za zbyt przyjemnie.. Jest żmudne, długie i dopiero efekt końcowy cieszy oczy. Ale jednak nie da się tego uniknąć:)
Więc co zrobić czy nasze wyroby trzymały kształt i pięknie się prezentowały? Potrzeba: garnek, wrzątek, mąka ziemniaczana, tona szpileczek krawieckich, ręcznik żelazko.

W niewielkiej ilości zimnej wody rozpuszczamy łyżkę stołową mąki ziemniaczanej. Nie możemy dopuścić do pozostawienia grudek! Naszą zmąconą mieszaninę najlepiej zalać zagotowaną wodą z czajnika, w ilości odpowiedniej by uzyskać rzadki kisiel. może z 300ml na łyżkę mąki? Metoda prób i błędów, zawsze robię to na oko:) Nasz krochmal możemy używać nie więcej niż 3 razy jeżeli robimy taką drobnicę ponieważ każdy kolejny krochmal jest coraz słabszy i niteczki nie będą takie sztywne. (Ja na zdjęciu używałam po raz drugi, dlatego podgrzewałam na kuchence).
Wrzucamy nasze robótki do gorącego krochmalu i trzymamy w nim kilka minut. Następnie wyławiamy nasze dzieła i do boju z kształtowaniem!

A oto i moje miejsce pracy:)

Metoda na szpileczki, okropnie pracochłonna ale jednak późniejszy efekt wynagradza... Na tym etapie chodzi o to aby robótkę ponaciągać do właściwego kształtu, bo w krochmaleniu strasznie się kurczy:) Tak ukształtowaną, pozostawić do samodzielnego wyschnięcia (niebywale sztywniejsza jest wtedy!).

Bez szpileczek, jest niestety gorzej, oczywiście wprawna ręka z żelazkiem wyciągnie każdy rożek robótki w odpowiedni sposób, ale mi osobiście się nie podoba, za mało dokładności.

No i efekt końcowy, metody szpileczkowej.
Mam nadzieję że taki mały pilotaż przyda się komuś kto zaczyna, bo pamiętam jak ja potrzebowałam dokładnego instruktażu, i dostałam go od mamy:)